"Ov Fire and the Void" w mojej wersji polskiej. Enjoy.
"To co boskie jest zmartwieniem Boga, to co ludzkie, człowieka. Moim zmartwieniem nie jest ani to co boskie, ani to co ludzkie, nie to co prawdziwe, dobre, sprawiedliwe, wolne, ect., ale jedynie to co moje, i nie jest to wspólne dla ogółu, ale - unikalne, tak jak i ja jestem unikalny. Nic nie ma dla mnie większego znaczenia niż ja sam!"
[Max Stirner]
Ja, Słońce człowieka
Potomstwo gwiezdnej rasy
Moja aureola upadła i roztrzaskała
się nad ziemią
Mogę przynieść równowagę temu światu
Ja, syn potępienia
Ze zwykłej nicości wkroczyłem
Na najwyższy poziom swojej natury - ostateczną granicę wolności
Aby zbadać gwieździstą naturę swojej wściekłości
Ja, puls egzystencji
Prawo natury, niezaprzeczalne
Niosę pochodnię Heraklitów
Więc mogę wstrząsnąć ziemię i poruszyć słońca
Ja, boski Obrazoburca
Wstrzykujący chaos w swoje żyły
Z życiem zaakceptowanym
Z bólem zmartwychwstałym
To objęcie boga w głębokości człowieka
Radość upadku
Ekstaza prochu
Wyżywiony przeze mnie, ten karmiczny strumień
Gdzie to, co wielkie powyżej spotyka to, co wielkie poniżej
Niech zostanie napisane!
Niech się stanie!
Rozproszony pójdę w kierunku złamanego światła

Każdy kolejny wyczyn Nergala i spółki spędza mi sen z powiek.
Nie mogę się zgodzić, ale i nie przechodzę obojętnie. Co gorsze, nie potrafię też napluć... Jestem zmieszana. Chyba o to chodziło. Plan się powiódł...
Rzeczą drugoplanową jest fenomenalne wykonanie. Zapiera dech, trzeba przyznać.
Bezczelny, bluźnierczy i obsceniczny - ostrzegam.
"The divine is God's concern; the human, man's. My concern is neither the divine nor the human, not the true, good, just, free, etc., but solely what is mine, and it is not a general one, but is -- unique, as I am unique. Nothing is more to me than myself!"
[Max Stirner]
I the Sun ov man
The offspring ov the stellar race
My halo fallen and crushed upon the earth
That I may bring balance to this world
I son ov perdition
From sheer nothingness transgressed
Unto the highest self -- to utmost freedom
To explore the starry nature ov my rage
I pulse ov existence
The law ov nature undenied
I hold the torch ov Heraclites
So I can shake the earth and move the suns
I divine Iconoclast
Injecting chaos into my veins
With life accepted
With pain resurrected
Is the embrace ov god in man profound
The joy ov a dawn
The ecstasy ov dusk
Nourished have I this karmic flow
Where great above meets great below
Let it be written!
Let it be done!
Scattered I walk towards the fractured light
Jestem idiotką i nie trzeba mi o tym przypominać. Nie mogę się sama z siebie wyplątać. Chciałabym krzyczeć i gryźć. Chciałabym się zmienić tu i teraz. Chciałabym, żeby popłynęła krew. Co za piękne słowa. Ale tylko słowa. Nie wiem już, co znaczą... Czym się stałam? Żałosną kreaturą niezdolną do działania. Niezdolną do życia. Upośledzoną społecznie. Nie mam pojęcia, jak sobie kiedyś w życiu poradzę... I nienawidzę swojego ciała. Chciałabym je rozerwać na kawałki... Boję się samotności i boję się odpowiedzialności. Coraz częściej trzęsą mi się ręce i coraz częściej wpadam w gniew. Rzeczywistość jest okrutna, a żadnego schronienia nie mogę być pewna. Chcę zasnąć i dryfować pośród snów, bo to jedyne, co mi jeszcze dobrze wychodzi...

wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 11191








